TRENER PERSONALNY

Jak wybrać dobrą szkołę, czyli inwestycja w siebie.

Ludzie mówią, że Szczecin to taka wioska z tramwajami. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo na przestrzeni lat to miasto bardzo się rozwija, ale faktycznie trzeba przyznać im jedno, że tempo życia jest tutaj o wiele spokojniejsze niż w Warszawie.

Moje życie było pewnego rodzaju haosem. Przeprowadzka, nowa praca, nowi ludzie, rozczarowania, ale lepsze poplątane życie niż nudna egzystencja uznałam, kiedy zaczęłam poznawać to miasto. Marzyłam o tym, aby podarować sobie odrobinę szczęścia. Byłam gotowa na nowe wyzwania by znów otoczyć się pozytywną energią. Wtedy zaczęłam szukać. Zaczęłam szukać szkoły do której mogłabym pójść by zdobyć uprawnienia trenerskie. Mocno wierzyłam w dobra energię, karmę i przeznaczenie. Mój partner wierzył we mnie bardziej niż ja sama. Właśnie po to tu jestem, aby spełnić marzenie, by swoją pasją zarażać innych. Trafiłam na szkolenia w Profi Fitness School.

Po pierwsze sprawdziłam program szkoleniowy oraz to co szkoła oferuje. Sprawdziłam opinie o szkole, szkoleniowców oraz ich doświadczenie. Zdecydowałam się na podwójną inwestycję w siebie i zaufałam profesjonalistom. Wybrałam kurs Combo czyli Gym Instructor & Personal Trainer. Po pierwsze dlatego, że ja właściwie to nigdy nie ćwiczyłam na maszynach w siłowni. Po drugie jeśli mam być trenerem w przyszłości warto zacząć naukę od początku, tym bardziej, że nie jestem po AWF czy innych studiach specjalistycznych związanych ze sportem.

Praca na siłowni czy klubie fitness to praca z ludźmi i ludzkim ciałem i za to jesteś odpowiedzialny. Dlatego kurs podstawowy dał mi możliwość poznania tego jak działa ludzkie ciało, z czego anatomicznie się składa i jak fizjologicznie funkcjonuje. Uważam, że każda osoba zaczynająca przygodę z jakimkolwiek sportem powinna zapoznać się z tym od podstaw. Może dzięki temu nasza świadomość wzrośnie do tego stopnia, że zanim na przykład  kupimy pierwsze buty do biegania czy pójdziemy pakować na siłownię, będziemy wiedzieć jak uniknąć kontuzji w przyszłości.

Tą  wiedzę posiadam już dziś, zaczynając kurs byłam trochę jak dziecko we mgle. Technika, technika i jeszcze raz technika. I wszystko stało się jasne. Pierwszy panel szkoleniowy zakończyliśmy egzaminami z anatomii, fizjologii i części specjalistycznej. Ale to była dopiero pierwsza połowa sukcesu. Przede mną był kolejny miesiąc nauki, ćwiczeń, doświadczeń i egzaminów. Baw się dobrze i nie przestawaj marzyć – pomyślałam.

Po pierwszym panelu byłam już pewniejsza siebie. Rozpoczynając kolejny mówiliśmy już z trenerami w tym samym języku, mam na myśli język specjalistyczny oczywiście. Każdy z nas wiedział już o jakim mięśniu mówimy podczas lekcji, jak go ćwiczymy, jak działa nasz organizm, gdzie znajdują się przyczepy, a pomimo wszystkiego zakwasy towarzyszyły po każdej lekcji hi hi. Pomimo tego, że z każdą lekcją wiedziałam więcej, to tak naprawdę miałam wrażenie, że wiem mniej. Ciekawym doświadczeniem dla mnie była lekcja z „anatomem” Marcinem. Praca na podwięziach oraz palpacja i szukanie punków spustowych było wciągające. Lekcja core oraz pir okazała się bardzo owocna, gdyż praktykę zdobytą na zajęciach przeplatam w codziennych treningach z innymi.

Z pewnością zwiększyła się moja wiedza na temat świadomego treningu, a przede wszystkim umiejętności wsłuchania się w to co mówi moje ciało. Budowanie planów treningowych oraz cykli i poznawanie różnych metod treningowych dało mi podgląd na to jak osiągnąć cel według swoich założeń. To było bardzo wciągające. Każdy weekend poświęcony był na naukę, w tygodniu praca zawodowa, wieczorami czas dla rodziny. Tak funkcjonowałam przez 3 miesiące. Zmęczona, ale szczęśliwa. To początek fantastycznej przygody, bo zaraz po kursie trafiłam do pracy jako trener w Calypso.

Szkolenia to fantastyczni ludzie i przyjaźnie

Podczas tego szkolenia poznałam bardzo ciekawych ludzi. W pierwszej kolejności wymienię Krzysztofa, który był opiekunem naszej grupy i to pod jego okiem rozwijaliśmy skrzydła w kierunku treningów i pracy z ludźmi. Człowiek skromny, o dużym doświadczeniu i trenerskich umiejętnościach. Cenie w nim tą skromność, bo za tym idzie pełen profesjonalizm. I to on wierzył w nas wszystkich zwłaszcza wtedy, kiedy nam tej wiary brakowało. Wymagający, ale cierpliwy i niezwykle pomocny.

I wreszcie moja grupa szaleńców. Ludzi młodych, pragnących coś zmienić w swoim życiu. Każdy z inną historią życiową, swoimi problemami, przejściami, pasjami, ale każdemu z nich przyświecał ten sam cel – zrealizować swoje marzenie. Marzenie by zostać trenerem.

I na koniec czy było warto?

Pamiętam doskonale dzień, w którym wypowiedziałam na głos, że chce zostać trenerem. Pracowałam wtedy jeszcze w Warszawie. Siedziałyśmy z koleżanką z pracy przy kawie i rozmawiałyśmy o sporcie. Ja gadałam o bieganiu ona o siłowni. Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy, że fajnie byłoby zrobić taki kurs trenerski chociażby dla samej siebie na dobry początek. Przeszło mi to przez myśl, ale wtedy do końca nie wierzyłam, że to kiedykolwiek nastąpi. Zrobiłam dyplomy przede wszystkim dla siebie. Chcę wiedzieć jak pracować nad własnym ciałem, jak wykorzystywać predyspozycje, jak prawidłowo wykonywać program ćwiczeń i dzięki temu ciągle uczę o sobie czegoś nowego.

Nasze ciało jest jak plastelina. Kiedy plastelina jest zimna nic z nią nie zrobisz, łamie się kiedy chcesz ją rozciągnąć. Natomiast kiedy zaczniesz ją ugniatać, formować, staje się ciepła i jest elastyczna. Takie jest właśnie nasze ciało, takie są mięśnie. Wystarczy rozpocząć nad nim pracę. Twoje ciało to nie śmietnik, dlatego jedz to co dobre i zdrowe. Rób to dla samego siebie, dla zdrowia i lepszego samopoczucia, a zobaczysz jak będziesz tym zarażać innych. Dziś mogę powiedzieć, że warto było podjąć to wyzwanie. To najlepiej zainwestowane pieniądze w ostatnim czasie. Zainwestowałam też w kurs nauczyciela streachingu, bardzo polecam!

„Od iluż zmartwień może się uwolnić człowiek, kiedy zdecyduje się być nie czymś, lecz kimś.” – Coco Chanel.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *