SZAMOTYŁY PÓŁMARATON 2015

W związku z tym, że 13 września 2015 roku pobiegłam swój pierwszy maraton w Wilnie, byłam zmuszona nieco zmodyfikować mój plan startów do Korony Półmaratonów Polskich. Zamiast w Gnieźnie (bieg był 13 września) postanowiłam, że pobiegnę w Szamotułach. Start w tym mieście był 4 biegiem z listy do korony.

Rano w sobotę wsiadłam w pociąg z Warszawy Wschodniej do Szamotuł. Na miejscu byłam po południu. Gdy wysiadłam z pociągu postanowiłam na stacji podpytać o drogę w celu odebrania pakietu startowego. Od kiedy biegam, odległość nabrała innego znaczenia, wszędzie jest blisko,  więc z torbą podróżną poszłam odebrać pakiet. Biuro zawodów znajdowało się w jednej ze szkół, tuż nieopodal mety jaką właśnie przygotowywali wolontariusze.

Sprawnie odebrałam pakiet i udałam się do Centrum Maraton Hotel & Sport, gdzie nocowałam. Hotel przygotowany z myślą o biegaczach, wszędzie akcenty sportowe, obrazy biegaczy na ścianach, a w pokojach na ścianach wspaniała motywacja. W ramach noclegu można było skorzystać z karnetu na basen, pech… nie umiem pływać i nie zabrałam stroju. Duży plus daję za możliwość przedłużenia doby hotelowej, dzięki temu po biegu człowiek na spokojnie mógł przygotować się do wyjazdu.

Pakiet startowy rewelacja – zero zbędnej makulatury i to lubię. Trzy ulotki, plecak, koszulka, numer, chip i dwa piwa – dooooobre piwa 🙂 Przygotowałam zestaw ubrań na bieg i poszłam spać. Rano zjadłam śniadanie razem z innymi biegaczami, którzy tak jak ja przyjechali tu po kolejne biegowe emocje.

Miło spędziliśmy czas gawędząc o bieganiu, kto gdzie biegał, jakie miał rekordy, jak bieganie zmieniło ich życie, w co się ubrać na dzisiejszy bieg. Pogoda nie była zachęcająca, co prawda nie padał deszcz, ale było bardzo wietrznie. Większość zdecydowała biec w długim rękawie, ja postanowiłam biec na krótko, bo nie lubię długiego rękawa na zawodach. O 10:00 pobiegłam z hotelu na start robiąc małe rozbieganie, rozgrzewając  się przy okazji. Jeszcze wtedy nie wiedziałam jak tak na prawdę wygląda trasa biegu.

Bieg był bardzo kameralny. Około 1400 osób wzięło w nim udział. Tak naprawdę, to bieg zaczynał się i kończył w Szamotułach, a cała trasa wiodła poza miastem po okolicznych miejscowościach. Można powiedzieć, że biegliśmy w szczerym polu i w pewnym momencie żałowałam, że nie założyłam długiego rękawa, bo bardzo mnie wywiało na trasie w tej otwartej przestrzeni. Już wiem dlaczego większość biegła na długi rękaw 🙂 Przeszła mi przez głowę myśl, aby pobiec na życiówkę by złamać 1:55. Zmobilizowałam się, wyprzedziłam nawet zająca biegnącego na 2 godziny, ale tego dnia niestety wszystko było przeciwko mnie. Przeziębienie, kobiece dni i wiatr, przez który wydawało mi się, że drepczę w miejscu. Odpuściłam i postanowiłam biec spokojnym tempem.

I chyba wstydu nie przyniosłam rodzinie, bo na mecie zameldowałam się z czasem 2:01:30 🙂 Z tego wszystkiego zapomniałam oddać chipa z buta 🙂 V Szamotuły SAMSUNG Półmaraton 4 bieg do KPP zaliczyłam, a sam bieg przeszedł do historii.

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *