MOJA DEFINICJA BIEGANIA

Przede wszystkim musisz wiedzieć jedno – bieganie jest dla niektórych pasją! Kiedyś ta pasja w 1oo% wypełniała moje życie. Był czas, kiedy liczył się dla mnie wynik i życiówka. Czy ta paja była najważniejszą częścią mojego życia? Kiedyś był w moim życiu moment, kiedy byłam zupełnie sama, mieszkałam sama i to właśnie bieganie wypełniało to moje samotne życie od początku do końca. Aktualnie muszę Cię rozczarować, nie liczą się dla mnie życiówki, wyniki i pogoń za statystykami. Oczywiście motywujące są widoczne postępy i liczby, i jeśli w Twoim słowniku istnieje słowo TRENING to super. Ja musiałam nieco zwolnić, ale wcale nie czuje się nieszczęśliwa.

Kiedy mam nadmiar energii ćwiczę lub uciekam do lasu i tam lubię ją wyładować biegając. Kiedy nic mi się nie chce, to odpuszczam lub zakładam buty do biegania i idę „przewietrzyć” głowę, sama lub z psem. Jednak nigdy nie przekładam pasji nad pracę, rodzinę czy obowiązki dodatkowe, które są równie dla mnie ważne.

Jeśli mogę być szczera nie lubię biegać po asfalcie. Kiedy tylko mogę uciekam do lasu. Las daje mi przestrzeń, czyste powietrze i wolność. Ja po prostu wychodzę z założenia, że to całe bieganie ma być dla mnie biegową frajdą, czymś przyjemnym dla ciała i ducha, a nie ciśnieniem na złamanie karku. Bieganie nigdy w moim przypadku nie było na pokaz czy choćby dlatego, że jest to modne. Bieganie pozwoliło mi rozwiązać problemy kiedy je miałam, schudnąć kiedy miałam dużo nadprogramowych kilogramów, a teraz jest czymś, co mnie napędza na kolejny dzień. To coś co przyspiesza oddech i szybsze bicie serca. Ta przygoda trwa już od kilku lat z kilkoma przerwami, ale trwa. Run Happy!

Aktualnie biegam wtedy, kiedy znajduje na to czas, ponieważ oprócz biegania chcę mieć również czas na to co w życiu ważne. Nie biorę udziału w każdym wydarzeniu biegowym, ponieważ zwyczajnie wiążą się z tym kosztu samego udziału i wyjazdów. Pracując na dwa etaty do niedawna pracowałam 7 dni w tygodniu, więc też nie mogłam sobie pozwolić na wyjazdy i regularne bieganie. Biorę udział w tych imprezach, na które aktualnie mogę sobie pozwolić ze względów czasowych oraz ekonomicznych. Zwolnienie tempa życia spowodowało też kontuzje, z którymi borykam się do dziś. Dlatego czyniąc rachunek zysków i strat nauczyłam się odpoczywać.

Cienka jest też linia między uprawianiem sportu, a zatraceniem się w nim bez reszty. Najważniejsze jest to, aby jakiekolwiek hobby które masz, nie było kosztem najbliższych. To dusza sportowca pomaga mi iść naprzód, ale w żadnym wypadku nie chcę się nazywać sportowcem. Od sportowców oczekuje się wyników, ja tylko biegam. W zasadzie biegam dla siebie i lubię o tym pisać.

Ze względów osobistych i na stan zdrowia chciałam trochę odpocząć od internetowego świata. Nie miałam sił fizycznych na treningi i regularne bieganie. W każdym razie powoli zaczęłam wracać na biegowe ścieżki i truchtać ucząc się wszystkiego na nowo. Na pewno zwiększyła się moja świadomość własnego ciała i tego, że odpoczynek oraz sen zapewniają prawidłową równowagę.

Tak wiele jest rzeczy, które chciałabym jeszcze zrobić w tym życiu zrobić, a nie wiem, czy starczy mi na nie czasu. Dlatego nie oczekuj ode mnie, że nagle zacznę biegać maratony w 3.45h bo na tą chwilę jest to niemożliwe. Nadal zastanawiam się, czy ja ten maraton w kiedyś w końcu pokocham haha. I proszę o zrozumienie mnie i tych, którzy biegają nieco inaczej niż większość. Każdy z nas biega, bo to kocha i naprawdę nikomu nie musimy udowadniać naszych życiówek, dystansów itp. Myślę, że na dzisiejszym komercyjnym rynku biegowym, każdy z nas zasługuje na taki sam szacunek, bez względu na to jak wygląda, czy biega 5km dziennie czy biega dystanse ultra. Wprowadzanie chorej rywalizacji tylko po to, by podbudować własne ego jest po prostu niezdrowe i krzywdzące dla innych, wolniejszych, a już samo ocenianie po wynikach powoduje, że ci mogą się zwyczajnie zniechęcić.

Bądźmy bardziej tolerancyjni. Sądzę, że w biegowym świecie każdy z nas może znaleźć swoje miejsce i cieszyć się ze swoich małych lub większych osiągnięć. Pamiętajmy, że nie dla wszystkich góra Kilimandżaro wygląda tak samo! Biegajcie bezpiecznie!

Comments

  1. Margo says:

    Też jestem takiego samego zdania. Zaczęłam również biegać kiedy w moim życiu pojawił się punkt zwroty. Bieganie i ćwiczenia pozwoliły mi uwierzyć w siebie. Zahartowały mnie i dawały mi sił do walki. A wszystko to szło na równi ze wsparciem przyjaciół i rodziny.

    1. Fiolka says:

      Kochana czasami coś w naszym życiu dzieje się po to, abyśmy spojrzały na wszystko inaczej. Cieszę się że odnalazłaś radość. Buziaczki

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *