MISJA TRENER PERSONALNY

Jak nie dać się życiu i znaleźć swoje miejsce czyli nowe miasto i nowe życie

Wiesz co Ci powiem? Nie zawsze wszystko przychodzi mi łatwo. Powiedziałabym nawet, że wręcz odwrotnie, że całe życie mam pod górkę. Patrząc z boku zawsze ktoś może powiedzieć, że trawa bardziej zielona jest u sąsiada. Kiedy mój świat, świat trzydziestoparolatki, romantyczki zakochanej i szczęśliwej rozsypał się jak domek z kart, kiedy przeszłam załamanie i rzuciłam pracę, która psychicznie mnie męczyła postanowiłam coś zmienić.

Wtedy też pojawiło się mnóstwo pytań do życia. Jedyne na czym mi bardzo zależało to wrócić do aktywności fizycznej, która zawsze była dla mnie balsamem dla duszy i ciała. Nie miałam na to niestety sił witalnych. Byłam przemęczona i jedyne o czym marzyłam to wyspać się, mieć ciszę i spokój. Postanowiłam odciąć się na chwilę od socialmediów i dwa miesiące nie było mnie w sieci. Przepraszam że to powiem, ale wcale nie tęskniłam za Chodakowską czy Lewandowską wyskakującą z lodówki. Nie to żebym cos do dziewczyn miała. Po prostu ten sztuczny świat nie był w tym czasie dla mnie. Wolałam skupiać się na sobie, swoim prywatnym życiu, rodzinie i na odzyskaniu równowagi min na powolnym wracaniu do biegania w pobliskim lesie.

Problemy same się nie rozwiążą i nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie ma też gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania i naprawdę nie musisz spełniać oczekiwań każdego, ponieważ zwyczajnie jest to niemożliwe. Z osoby dbającą w pierwszej kolejności o cały świat, a później o siebie stałam się małą egoistką i nie widzę w tym nic złego. Jestem daleka od tego, aby za każdym razem dbać tylko o siebie i myśleć tylko o sobie. Mój zdrowy egoizm ujawnił się w momencie, kiedy zaczęłam szukać odpowiedzi na ważne pytania. I zaczęłam zmieniać pod hasłem „runhappy”, a ogromne wsparcie jakie dostałam od mojego partnera bardzo mi w tym czasie pomogło.

Na początek nowa praca. Później realizacja marzeń. Bo jeśli motyw jest naprawdę twój, czyli wypływa z twojego wnętrza, wiesz jak poprowadzić akcje. Wówczas pojawiły się pytania odnośnie autentyczności moich potrzeb i zrozumiałam, że są one moje, prawdziwe i wiedziałam czego pragnę. Miałam czas na zastanowienie się i spisanie swoich myśli. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Wiedziałam, że chcę to zrobić. Wiedziałam że chcę zostać Trenerem Presonalnym.

Jak zostać trenerem personalnym?

Można by było, w teorii oczywiście, powiedzieć jednoznacznie – wystarczy zrobić kurs i już możesz mówić o sobie „per trenejro”. Teoretycznie to prawda, ponieważ dyplom daje Ci takie uprawnienia, ale w praktyce dyplom to dopiero początek Twojej nowej drogi.

Ukończenie studiów wyższych bądź kursu na trenera personalnego daje nam podstawy i jest bazą wiedzy początkowej uporządkowanej w jedną całość. Aby być dobrym w tym co robisz konieczna jest późniejsza edukacja i praktyka. Trener personalny to w moim odczuciu połączenie 3 osób – fizjo, dietetyka i psychologa w jednym. Zawsze chciałam rozwijać w sobie te umiejętności, które odkryłam podczas mojej przygody z bieganiem. Kiedy samo bieganie przestało wystarczać zaczęłam szukać sposobu na alternatywę. Chciałam mieć większą świadomość swojego ciała, nauczyć się dobrze ćwiczyć i wykorzystywać to wszystko w bieganiu.

Od zawsze też chciałam pracować z ludźmi, a pomaganie innym jest w mojej naturze. Pomyślałam, dlaczego by nie połączyć tego wszystkiego co już znam, z tym, aby nauczyć się jeszcze więcej, dodając do tego zainteresowanie psychologią i socjologią i zostać trenerem?

Sama wiem dobrze, jak ciężko jest pogodzić pracę zawodową średnio po 8h z obowiązkami domowymi, dolegliwościami, schorzeniami i przy tym wszystkim wygospodarować jeszcze czas na to, aby o siebie zadbać.

Sama doskonale wiem co znaczy „mieć więcej ciała” i ile pracy trzeba włożyć w to, aby schudnąć, zmienić nawyki żywieniowe czy nastawienie psychiczne, bo przecież wszystko zaczyna się w naszych głowach.

Mam wrażenie, że świat w ostatnim czasie oszalał na punkcie bycia FIT. Bycie FIT czym jest? Wiele znajdziecie odpowiedzi w internetach. Bycie FIT rozumiem jako zdrowy styl życia. Bycie FIT zaczyna się w kuchni, a kończy na aktywności fizycznej. Być FIT to nie drakońska dieta i mordercze treningi bez kalorii. To świadomość swojego ciała, sen, odżywianie i aktywność fizyczna.

To wszystko pomaga zachować równowagę i daje motywację. Dlatego droga jaką przeszłam, aby zostać trenerem była kolejną, dobrą zmianą w moim życiu. To co dajesz innym z głębi twojego serca, zawsze wróci do ciebie z jeszcze większą wartością. 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *