Koronawirus a bieganie – zakaz wstępu do lasu.

W piątek 03 kwietnia 2020 roku, Ministerstwo Środowiska, tuż po ogłoszeniu przez ministra kolejnych obostrzeń dotyczących w walce z koronawirusem, opublikowało na swojej stronie informację, iż:

” W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo, w związku ze stanem epidemii po rekomendacji Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, od 3 kwietnia do 11 kwietnia br. włącznie, Lasy Państwowe wprowadzają tymczasowy zakaz wstępu do lasu, a Parki Narodowe pozostają zamknięte. ”

Informacja ta, o całkowitym zakazie wstępu do lasu, wywołała spore poruszenie wśród amatorów biegania, miłośników sportów na świeżym powietrzu, a także tych, dla których codzienny spacer po lesie był terapią i ucieczką od codzienności. Na różnych forach, grupach społecznościowych oraz pod samymi postami Lasów Państwowych, zauważyć można było ostrą dyskusję na temat tego zakazu.

Ludzie absolutnie nie kwestionują tego, że to czas nadzwyczajny. Podejrzewam, że zdecydowana większość z pewnością zostanie w domach. Co zrobi pozostała część – to już ich decyzja, czy będą ten zakaz łamać, czy nie. Ludzie otwierają szerzej oczy, dokładniej, zwłaszcza teraz, przyglądają się pracy rządu i patrzą wszystkim na ręce, dostrzegają. Widzą zakaz wstępu do lasu, który w dobie dzisiejszych wydarzeń, wydaje się być najbezpieczniejszym dla nich miejscem i porównują zakaz na szali z innymi „zasadami” wprowadzanymi przez władze.

Lasy, parki, tereny zielone zostały zamknięte w zasadzie tylko przez tych, którzy z lasem mają do czynienia jedynie w sytuacji, gdy po szkole siedzą w parkach na ławce z papierosem i piwem w ręku, słuchając muzy z głośnika. (znam to z własnych obserwacji). Zostały zamknięte dlatego, że pełne rodziny czy grupki znajomych urządzały sobie pikniki na polanach przy lasach w ostatnich tygodniach. Piękna pogoda za oknem sprzyjała do takich imprez. Zostały zamknięte, ponieważ nikt nie jest w stanie kontrolować ile osób w takim lesie przebywa. A kto na tym cierpi najbardziej? Najbardziej po dupie dostał zwykły szary człowiek, który mieszka przy lesie, chodzi do lasu na spacer z psem, pobiegać, pospacerować, odpocząć i pooddychać świeżym powietrzem. Ucierpiał ten człowiek, który z lasem jest od zawsze, nie tylko w niedziele.

Bezpieczeństwo jest najważniejsze, owszem. Przyszłości naszej niestety nie widzę w różowych okularach. Kiedy to się już w cholerę skończy (a może na jesień zacznie się kolejna fala) wrócimy do lasu, do życia. Teraz musimy uzbroić się w cierpliwość i zostać w domu.

Wrócimy do wyciętego lasu, ponieważ już nie od wczoraj wiemy, że znikają w nim kolejne drzewa. Jak wiemy, myśliwych epidemia nie dotyczy, mogą chodzić po lasach i polować. Rozgrywki polityczne, manipulacje, napięcia, redukcje etatów, bankructwa, bieda, zła kondycja psychiczna – to wszystko przed nami, choć już zaczynamy odczuwać ten kryzys. Przerażające? A jednak prawdziwe.

Chciałabym odnaleźć spokój… zostańcie w domach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *