Koronawirus a bieganie – kolejne rozporządzenie

Przyszło nam żyć w trudnych czasach. I trochę jesteśmy pozostawieni samym sobie. Cotygodniowe obostrzenia powodują zamęt i zwiększają panikę wśród ludzi. Za tym idzie wrogość, ocenianie, umoralnianie innych, bo przecież sprawa koronawirusa jest poważna, ludzie umierają, a wy tylko o bieganiu. Owszem sprawa jest naprawdę poważna. Ale błagam, nie dajcie się zwariować w tych czterech ścianach, w których Was zamknięto.

Wszystkie biegowe imprezy jakie miały odbyć się na wiosnę zostały odwołane. Z przykrością przyszło nam się z tym zmierzyć, piszę nam, biegaczom. Zostały odwołane w dobrym czasie, ponieważ choroba tak naprawdę rozprzestrzenia się na dobre. Wrócimy na trasy biegów wtedy, kiedy to będzie możliwe. Do tej pory, obostrzenia dotyczące wyjść na świeże powietrze obowiązywały w nieco ograniczonym stopniu. Część z Was ze względów bezpieczeństwa zrezygnowało z codziennych biegowych treningów na zewnątrz. Zastanawiam się właśnie jak na tą pauzę zareaguje Wasze ciało?

Po wczorajszej konwencji p. Morawieckiego i p. Szumowskiego dowiedzieliśmy się min. tego, że od dzisiaj, tj. 01.04.2020 wchodzą kolejne obostrzenia, w tym nowe wytyczne poruszania się poza miejscem zamieszkania. Nie, to nie jest prima aprilis. W ostatnim czasie zamknięto już parki, skwery, miejsca do grillowania (media pokazywały jak było, a jak było sami wiecie, było głośno na temat takich spotkań nieodpowiedzialnych ludzi). Do wczoraj uprawianie sportu było możliwe wyłącznie przez 2 osoby żyjące pod jednym dachem. Na tą chwilę, można uprawiać sport jedynie w pojedynkę, zachowując przy tym dystans plus minus dwóch metrów od mijanych na ulicy ludzi. Młodzież do 18go roku życia może poruszać się w towarzystwie opiekuna.

„Traktujmy to uprawnienie do pewnego ruchu jako niezbędny środek higieny zdrowia psychicznego. Nie chodzi o to, żebyśmy utrzymali formę i biegali kilka kilometrów. Chodzi o to, byśmy mogli wyjść, przewietrzyć się i wrócić. Zapisy są trudne do zdefiniowania. Bardzo wiele zależy od rozsądku Polaków. Prosimy o przestrzeganie nowego reżimu sanitarnego. Nie wykorzystujmy tego czasu na aktywność sportową i poprawianie sylwetki. Damy radę bez takich ćwiczeń”. Powiedział podczas konferencji minister Szumowski.

Chcę wierzyć, że Państwo kieruje się dobrem nas wszystkich, jednak w rzeczywistości te działanie które podejmuje, nie wyglądają tak pięknie, jak się o nich mówi w telewizji. Jak te wszystkie działania odbiją się na ludzkiej psychice? I nie mam na myśli głowy biegacza, a stan zwykłych obywateli i ich codzienne problemy. To temat na inny wpis.

Zgadzam się, że koronawirus to nie czas na budowanie i żyłowanie życiowej formy, dlatego może warto jednak zostać w domu i przetrwać wszystko na spokojnie. Jestem biegaczką amatorką i uprawiam sport z innych względów niż walka i rywalizacja o podium i puchary. Ja biegam bo lubię, bo sprawia mi to przyjemność, bo mnie to odstresowuje. To jest najlepszy lek na zdrowie fizyczne oraz psychiczne. Z drugiej strony właśnie dla zachowania tego zdrowia psychicznego musimy wyjść na zewnątrz, na powietrze, by w taki sposób jakim jest bieganie uporać się ze stresem i lękami, rozładować emocje. Do tej pory można było wyjść pobiegać z osobą, którą się np. mieszka (i sypia w jednym łóżku) – teraz nie można, możesz wychodzić w pojedynkę… trzymaj dystans.

Lasy Państwowe nie zamknęły lasów. Mieszkam w Szczecinie już 4 lata i naprawdę odkąd zaczęłam penetrować pobliską puszczę, po dzisiejszy dzień doby koronawirusa, nie zauważyłam zwiększonej frekwencji niż zazwyczaj, a zazwyczaj jest bardzo niska. Moim zdaniem, a wynika to z niemalże codziennych obserwacji, na takiej dużej powierzchni jaką jest puszcza zagrożenie jest znikome. Uważam, że to właśnie las jest w tym momencie najbezpieczniejszą przystanią. Możesz się mną nie zgodzić, ale jeśli masz w pobliżu las lub mieszkasz na wsi, to nie wyjdziesz na spacer? Wiele dałabym, aby być teraz na wsi.

Jeśli już zdecydujesz się wyjść pobiegać, powinieneś zadbać o zachowanie środków ostrożności (omijać ludzi z daleka, zachować odpowiednią odległość), dbać o higienę swoją oraz najbliższych. Wyjścia z domu mają być krótkie i szybkie, a zatem to coś dla szybkich biegaczy, ja długodystansowiec, będę czekać na powrót do normalności i przeproszę się z matą do ćwiczeń.

W mojej ocenie, podkreślam, że jest to tylko moje zdanie:

  • jeśli 2 razy w tygodniu fizycznie musisz dostać się do pracy, (w pozostałe dni jesteś w domu na pracy zdalnej), ponieważ pewnych rzeczy nie jesteś w stanie zdobić z domu, podróżujesz do pracy komunikacją miejską by dojechać do centrum, a twój facet też pracuje i wychodzi z domu – to dlaczego nie mogłabyś pójść do lasu na kije, na spacer, czy pobiegać?
  • jeśli nie narażasz siebie i bliskich, ponieważ siedzisz w domu, dbasz o higienę, nie wychodzisz do ludzi ani do sklepów i nie masz z nikim kontaktu, to dlaczego nie mogłabyś pójść do lasu?
  • jeśli zamknięcie w domu powoduje u Ciebie panikę i masz lęki od natłoku informacji, to dlaczego nie mógłbyś pójść do lasu?
  • bieganie buduje odporność, jeśli zamkniemy się w domu i będziemy oddychać własnym powietrzem, zawarujemy

Co możesz zrobić? Uwierz, że również boję się o zdrowie swoje i moich bliskich. Kiedy nie muszę wychodzić, zostaję w domu. Koronawirus czy inna zaraza nie może z nami wygrać, a my musimy to przetrwać kierując się własnym rozumem. Jeśli nie możesz wyjść pobiegać zacznij ćwiczyć w domu, czytaj książki, ugotuj coś dobrego, zatrać się w muzyce, oddychaj, zadzwoń do przyjaciela, zacznij uprawiać jogę, wyłącz telewizor, zwolnij, zrób elektroniczny detoks, potańcz, zrób w pokoju mini siłownię i ćwicz z dziećmi, wyjdź z psem na spacer… a kiedy najdzie Cię potrzeba to wyjdź pobiegać na jakieś totalne odludzie, żyj i nie daj się zwariować.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *