DIAGNOZOWANIE NIEDOCZYNNOŚCI TARCZYCY

Jeżeli zaobserwujesz u siebie objawy mogące wskazywać na niedoczynność tarczycy należy niezwłocznie udać się do lekarza. Lekarz pierwszego kontaktu przeprowadzi z tobą wywiad, zleci badanie krwi na podstawie których skieruje do specjalisty – to droga, aby leczyć się na NFZ. Korzystając z prywatnych klinik niemalże od razu trafiasz do specjalisty zwanego endokrynologiem. Podczas pierwszego spotkania i wywiadu zdrowotnego koniecznie powiedz o wszystkich zauważonych przez ciebie objawach, nawet tych najbardziej absurdalnych. Lekarz zaleci niezbędne badania w celu sprawdzenia poziomu hormonów.

Badaniem, które w pierwszej kolejności należy wykonać to badanie poziomu TSH w organizmie. TSH to hormon, który jest produkowany przez przysadkę mózgową. Dodatkowo oprócz samego TSH bada się również poziom hormonu FT3 i FT4. Mając w ręku wyniki tych badań z krwi w drugiej kolejności wykonuje się badanie USG tarczycy. Na badaniu USG możemy zobaczyć w jakim stopniu mamy uszkodzoną tarczycę, czy widoczne są stany zapalne, czy widoczne są zwapnienia i jak duże są guzki, jeśli takowe są.

Należy pamiętać, że objawy często wskazują na inne schorzenia, bądź są ze sobą powiązane. Dlatego zawsze należy słuchać swojego organizmu. Sama pamiętam moje nagłe pogorszenie zdrowia w 2015 roku. A że rok 2015 był dla mnie szalony pod względem biegania (korona półmaratonów, pierwsze górskie starty, pierwszy maraton, dużo wyjazdów i ogrom pracy na dwa etaty), mój organizm zaczął się buntować. Trafiłam do mojego lekarza bardzo szybko, a on od razu zlecił mi wszystkie badania. Po wywiadzie podejrzewaliśmy cukrzycę, na szczęście tylko na podejrzeniach się skończyło. Wykonałam wszystkie zlecone badania: TSH, FT3, FT4, GLUKOZA, INSULINA, ANTY-TPO, ANTY-TG I WIT.D. Okazało się, że pomimo dobrych wyników hormonów miałam deficyt stężenia Witami D w organizmie.

Mój lekarz powtarzał, że „twój stan zdrowia zależy od życia jakie prowadzisz, można mieć złe wyniki badań na papierze i czuć się dobrze, ale i można mieć dobry poziom hormonów, a czuć się źle”, tak jak to miało miejsce w moim przypadku w 2015 roku. Dodam, że rozróżnia się dwie formy niedoczynności – utajoną oraz kliniczną.

Kiedy pierwszy raz trafiłam do endokrynologa był 1995 rok. Miałam wówczas  11 lat. Pierwsze badanie USG wykazało zmiany tarczycy, zalecono leki, końską dawkę leku… W marcu 1999 roku zdiagnozowano u mnie guza w części środkowej lewego płata tarczycy. Pamiętam łzy mojej mamy, przestraszyła się, kiedy zostałam skierowana na biopsję w celu sprawdzenia, czy tkanki zawierają komórki rakowe. Pobranie materiału badawczego czyli biopsja polega na wbiciu długiej igły w miejsce guza. Jest to mało przyjemny zabieg…, a z guzkiem żyje do dziś.

Kiedy dorosłam (czytaj stałam się pełnoletnia), sama zdecydowałam o zaprzestaniu brania leków. Mój lekarz w Warszawie, do której później trafiłam, potwierdził fakt i moje myślenie, że nie zawsze trzeba się faszerować lekami i przyzwyczajać organizm do brania hormonów. Można dbać o siebie w inny sposób. Brakujące pierwiastki uzupełniać z pożywienia, a przy tym żyć aktywnie i cieszyć się bieganiam robiąc badania kontrolne. Białko, witaminy z pożywienia, spożywanie wody, sen, regeneracja, wypoczynek – tu należy zacząć. Leki moim zadaniem to ostateczność – ale to tylko moje zdanie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *